|
Blog > Komentarze do wpisu
O egipskich cudach i nie tylko
Dlaczego szczątki dzieci znalazły się w ścianach grobu nr 100? Czy na cmentarzysku Farchy będą jeszcze starsze mastaby niż ta, znaleziona w tym roku? Jak brzmiały imiona wadców, zapisane na dzbanach włożonych do grobu nr 91? Kiedy ci władcy panowali, gdzie, w jakiej kolejności? Dokąd sięga mur fortyfikacyjny otaczający Farchę i przed czym (przed kim) chronił jej mieszkańców? To tylko kilka pytań, które przywożą ze sobą do Polski uczestnicy Polskiej Ekspedycji Archeologicznej do Wschodniej Delty Nilu. Czy i kiedy znajdą na nie odpowiedzi? Będą ich szukać, a jak znajdą, powiedzą. Na razie wszyscy są szczęśliwi, bo opuścili Gazalę. Są już w Kairze i powoli rozjeżdżają się do domów. Ale pewnie wielu z nich - tak jak prof. Krzysztof Ciałowicz - szybko zatęskni za Egiptem: - Tak jest zawsze. Wystarczy złapać oddech w kraju i już się myśli o powrocie. Jednak zanim do tego dojdzie, wszystkim należy się przynajmniej krótkie podsumowanie. Kości dzieci w ścianach mastaby Z dotychczasowych wpisów jasno wynika, że najciekawych odkryć dostarczyło w tym roku cmentarzysko. Odkryty na niej grób nr 100 okazał się by mastabą, zbudowaną ponad 5200 lat temu, czyli na samym początku dynastii 0. - Jest w tej chwili najstarszą mastabą w Egipcie. Starszą o ponad 100 lat i znacznie wspanialszą niż ta, którą odkopaliśmy w poprzednich sezonach - mówi prof. Ciałowicz. Opisałam ją i zilustrowałam nawet zdjęciem, więc tylko krótko przypomnę: część naziemna wykonana została z cegły mułowej. Miała 5 m długości, 4 m szerokości i prawdopodobnie 1,7 m wysokości. Trzy ściany, od wschodu, południa i północy, wykończone były od zewnątrz falistymi zagłębieniami, zaczątkami nisz. W całej okazałości widać te nisze w znacznie późniejszych mastabach możnowładców z czasów I dynastii w Sakkarze. Wyposażenie: 36 naczyń glinianych, sześć kamiennych, pojedyncze paciorki agatu i gliniany czerpak, prawdopodobnie do wina. - Przy tak skomplikowanej konstrukcji grobu trudno wyjaśnić to dość standardowe wyposażenie, typowe dla kogoś zamożnego, ale tylko z klasy średniej. Najbardziej jednak zastanawiające są szczątki dzieci wmurowane w ściany. Troje w chwili śmierci miało 4-6 lat. Jedno było niemowlęciem - dodaje prof. Ciałowicz. Nie wiadomo, czy dzieci zmarły naturalnie w czasie, gdy grobowiec był budowany i w ten sposób je pochowano, czy w jakiś sposób były związane ze zmarłym. Prof. Ciałowicz przypuszcza, że może to być jeden z pierwszych tzw. pochówków towarzyszących. Tłumaczy, że u schyłku okresu predynastycznego i w czasach I dynastii (około 5250-5100 lat temu), zdarzało się, że ze zmarłym wyprawiano w zaświaty innych ludzi - modych, ale dojrzałych. Imiona nieznanych władców Zostały „zapisane” w serechach na dwóch potężnych dzbanach. - Są trudne do odczytania, bo wyryto je płytko na wypalonych już naczyniach - opowiada prof. Ciałowicz. Na pewno jednak są to imiona władców panujących na samym początku dynastii 0. To znacznie ponad 5100 lat temu. Na jednym dzbanie widać klasyczną fasadę pałacu, ale bez sokoła. W górnej części jest coś, co może być rybą, skorpionem albo harpunem. Na drugim naczyniu jest serech z sokołem, ale zamiast fasady są dwie maczugi. Trzecia znajduje się na zewnątrz serechu. Grób, w którym zostały znalezione dzbany z serechami, również należał do zamożnej osoby z klasy średniej. Obok kilkudziesięciu naczyń i paciorków z agatu były w nim dwa miedziane dłuto i przecinak. - Może ich właściciel był rzemieślnikiem, który na zamówienia dworów obu władców, produkował kamienne naczynia i stąd w jego grobie dzbany z serechami - zastanawia się prof. Ciałowicz. Mur i maczugi Na komie centralnym archeolodzy dotarli do najstarszych śladów domów sprzed 5600 lat. Przy nich znaleźli duże ilości ceramiki i wiele jam zasobowych. Odkryliśmy też bardzo ciekawy mur - coś jak fortyfikację - sprzed 5400 lat. Pisałam już, że zdaniem dr. Chłodnickiego to najstarsza taka konstrukcja w delcie Nilu. - Nie wiemy tylko, przed czym miała wioskę chronić: przed ludźmi, w co wątpimy, czy może przed wodą? - powiedział. Mur ma 1,2 m grubości. Prawdopodobnie okala całą osadę. Po wewnętrznej stronie jednej z jego ścian archeolodzy odkopali dwie głowice maczug. Dr Chłodnicki: - Większa, bazaltowa, ma 5,5 cm wysokości i 4 cm średnicy. Z pewnością miała charakter ceremonialny, ale może służyła i jako broń, bo jest dosyć poobijana. Natomiast ewenementem jest głowica z kości udowej dużego zwierzęcia. Ma 3,8 cm wysokości i 5,5 cm średnicy. Służyła prawdopodobnie tylko, jako symbol władzy. To na razie koniec tego bloga. Nie powstałby, gdyby nie pomoc wielu osób. Kto mi pomagał? * Piotr Kołodziejczyk, archeolog z Krakowa. Pewnie ma mnie serdecznie dość, bo to z nim kontaktowałam się przez ostatnie dwa miesiące nawet po kilka razy dziennie. * Autorzy zdjęć: Robert Słaboński, Mariusz Jucha, Grzegorz Pryc, Artur Buszek, Maciej Czarnowicz, Maciej Jórdeczka, Leszek Szumlas. Dzięki nim blog był do oglądania. * Dr Renata Abłamowicz, osteolog z Muzeum Śląskiego w Katowicach oraz Katarzyna Juszczyk, dr Joanna Dębowska-Ludwin, i Grzegorz Pryc, archeolodzy z Krakowa. Opowiedzieli mi wiele ciekawych historii o swojej pracy i wykopaliskach. * Szefowie misji do Farchy (zapewniam, że nie wymieniam ich kurtuazyjnie): prof. Krzysztof Ciałowicz, dyrektor Instytutu Archeologii UJ i dr Marek Chłodnicki z Muzeum Archeologicznego w Poznaniu. W każdej chwili gotowi byli ze mną porozmawiać, odpowiedzieć na pytania i wyjaśnić wątpliwości. Jeszcze raz wszystkim serdecznie dziękuję Joanna Grabowska środa, 29 kwietnia 2009, joannagrabowska_net
|
|