|
Blog > Komentarze do wpisu
Księga skarbów, czyli Wielka Inwentaryzacja
To chyba najnudniejsza część pracy archeologa, a jednocześnie pokazująca, jak dużą satysfację można mieć pod koniec sezonu wykopaliskowego. Takie to już czasy paskudne mamy: wszystko trzeba rozliczać, podliczać - czyli inwentaryzować. W Gazali rozpoczęło się właśnie wpisywanie do arabskiej księgi inwentaryzacyjnej wszystkich najważniejszych odkrytych zabytków. - To standardowa procedura. Zwykle bierze ją na siebie dr Marek Chłodnicki. I tak samo jest w tym roku - powiedział mi przed chwilą prof. Krzysztof Ciałowicz. Inwentaryzacji poddawane są zabytki całe, albo zrekonstruowane, oczywiście po oczyszczeniu i konserwacji. Każdy jest dokładnie opisywany (po angielsku i arabsku), fotografowany, nadawany jest mu arabski numer inwentarzowy, pod którym funkcjonuje w księdze. Zdjęcie zabytku wklejane jest oczywiście do księgi. Wszystko dokonuje się w obecności, przy udziale i pod okiem egipskiego inspektora, który cały czas obserwuje też prace wykopaliskowe. - Na koniec te najważniejsze zabytki pakowane są w skrzynie i zawożone do magazynu w Mendes - mówi Piotr Kołodziejczyk. To blisko Farchy, jakieś 13 km. Każda ekspedycja archeologiczna ma swój magazyn. Ten polskiej ekipy z Farchy jest właśnie tam. - Zawsze pozostaje też trochę znalezisk najbardziej zniszczonych i może mniej istotnych. Przechowywane są w naszym podręcznym magazynie przy bazie - dodaje Piotr Kołodziejczyk. - Czasami pozostają tam nawet kilka lat, ale zdarza się, że tylko do następnego sezonu. Bo nagle odnajduje się jakieś fragmenty, które nie tylko pozwalają na rekonstrukcję, ale też na ustalenie wagi znaleziska. Podręczny magazyn jest oczywiście zamknięty na cztery spusty. Za to, by nietknięty pozostał do czasu powrotu ekipy na wykopaliska, odpowiadają miejscowi gafirzy, czyli strażnicy stale mieszkający w Gazali lub w sąsiednich wioskach. Ci sami, którzy pilnują wykopów na komach. Archeolodzy są już coraz bardziej zmęczeni. Zwłaszcza upałami. - Temperatura znacznie przekracza 40 stopni C i z trudem wytrzymuje się na wykopie - opowiada prof. Ciałowicz. - Dziś wytrwaliśmy do godziny 14, ale z trudem. Dopiero jak mieliśmy schodzić ze stanowiska powiał wiatr. A teraz historyjka dwuobrazkowa:
Dr Marek Chłodnicki i Saed Mansur el-Said, egipski inspektor, podczas inwentaryzacji. Na tej podręcznej liście inspektora jest spis części zabytków z wszelkimi ich wymiarami. To taka ściągawka dzięki której szybciej postępują prace inwentarzowe.
Dr Chłodnicki zapisuje arabski numer inwentarzowy na naczyniu ceramicznym. Zdjęcia: Grzegorz Pryc środa, 22 kwietnia 2009, joannagrabowska_net
|
|